Bociany

Bociany (2016)

nie dla dzieci

tytuł oryginalny: Storks
technika dominująca: CGI
produkcja: Warner Animation Group,
RatPac-Dune Entertainment, Stoller Global Solutions
reżyseria: Nicholas Stoller, Doug Sweetland
scenariusz: Nicholas Stoller
budżet: 70 mln $
wpływy: 179 mln $

Entuzjastycznie przyjęte przez krytyków w Polsce „Bociany” chwalą wielodzietność, a krytykują korporacyjną rzeczywistość. Niby wszystko ładnie, kolorowo i prorodzinnie… Jednak diabeł tkwi w szczegółach.

Bociany

10-letni jedynak Nate Gardner mieszka z rodzicami pochłoniętymi życiem zawodowym. Samotny chłopiec od dawna marzy o braciszku, na co słyszy od matki odpowiedź: „mamy Ciebie i to nam wystarcza”. Kiedy Nate dowiaduje się, że dawniej bociany przynosiły dzieci, postanawia napisać list z życzeniem dostarczenia mu rodzeństwa. Na drodze do realizacji zamówienia stają liczne przeszkody, którym dzielnie przeciwstawiają się bohaterowie.

Bociany

Stronę wizualną zrealizowano całkiem zręcznie. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić… Może poza designem bocianów, które wyglądają jak skrzyżowanie mew z pingwinami z „Madagaskaru”. Niestety scenariusz zawiera sporo luk, nielogiczności i zgrzytów. Próbuje się je zakamuflować szalonym tempem montażu i wyciąganiem z kapelusza ciągle nowych wątków czy wydarzeń. Z drugiej strony kilka scen wyszło wyjątkowo dobrze i oryginalnie. W pamięci zostanie wataha wilków potrafiąca przekształcić się w dowolne skomplikowane urządzenie oraz nieme starcie z pingwinami, będące świetną parodią kinowego mordobicia z azjatyckim rodowodem. Przemoc pokazywana na ekranie to nie największy problem „Bocianów”, jednak powinna trzymać z dala od filmu publiczność młodszą niż 8 lat. Zwłaszcza, że na ekranie zobaczymy śmierć negatywnej postaci zadaną w wyniku samosądu, co w zasadzie zostało pochwalone.

Bociany

Jeszcze trudniejszym doświadczeniem będzie obserwowanie brutalnych relacji w bocianiej firmie oraz początkowo w rodzinie Gardnerów. Szef ptasiej korporacji znęca się nad pracownikami, a swojego następcę uczy: „zawsze bądź podły”. W domu Nate’a rodzice nie dotrzymują słowa danego dziecku i kłócą się, które z nich ma iść do syna, gdy sytuacja wymaga ich chwilowej uwagi. Potomek nie pozostaje dłużny, mówiąc ojcu: „kiedy skończysz pracę, będę już dorosły”.

Bociany

To prawda, że film porusza głębokie, ważne i trudne problemy. Niestety większość z nich wydaje się za ciężka dla nieletniej widowni. Momentami „Bociany” stają się smutną opowieścią o surogacji, in vitro i niechcianych ciążach. Łatwo odczytać te intencje patrząc na potężną, steampunkową machinę, która produkuje ludzi czy słuchając dialogów o tym, że para głównych bohaterów to „dwójka obcych sobie osób, którym przytrafiło się dziecko”. Nawet pomysł na początkową scenę, w której młode małżeństwo cieszy się z nowego smartfona tak jakby właśnie na świat przyszło ich dziecko, pasuje bardziej do psychodelicznej etiudy niż do wysokobudżetowej animacji, w założeniach przeznaczonej dla publiczności w wieku od 4 do 104 lat. Wybieranie cech noworodka przypomina raczej to, co widzieliśmy w „Gattace” niż w kolorowych książeczkach z bocianami przynoszącymi niemowlaki. Jeśli ktoś miał wątpliwości odnośnie wątku konstruowania potomka w „Robotach” Blue Sky, to tutaj powinny być one podniesione do kwadratu, ponieważ dotyczą człowieka, a nie personifikowanego robota.

Bociany

Jeśli rodzice liczą na to, że dzięki animacji uciekną na półtorej godziny od bieżącej polityki, to Jakub Kowalczyk (tłumacz dialogów) im to uniemożliwił. Kaczor, pracujący w ptasiej korporacji, wybiera się na wakacje do Polski, bo „tam kaczka rządzi”. Zatrzymajcie, proszę, tę karuzelę śmiechu w polskim dubbingu.

Bociany

Nie da się ukryć, że produkcja o budżecie 70 mln dolarów zawsze była, jest i będzie dziełem korporacji. Dlatego satyra na korporacyjną rzeczywistość, przechodząca przez całą armię junior i senior project managerów, może wyjść co najwyżej tak sobie. Najbardziej kuriozalny zwrot akcji następuje, gdy główna bohaterka dowiaduje się, że miała zostać zwolniona z pracy. Tulip, jako ludzka sierota, spędziła całe życie w magazynie wśród bocianów, traktowana jak popychadło i w zasadzie będąc niewolnikiem. Czy uwolnienie jej z magazynu-więzienia i oddanie ludziom mogłoby być w jakikolwiek sposób gorszym losem? Tutaj przedstawiono to jako głęboki dramat, obrazę, poniżenie na tyle straszne, że osoba, która miała ją o tym poinformować za sam fakt dostarczenia wiadomości nie zasługuje na przyjaźń. Co za ponury absurd!

Bociany

O ile trafnie przedstawiono negatywne zjawiska spotykane we współczesnym społeczeństwie, o tyle ich krytyka jest w dużej mierze nieudana. Gdy główna bohaterka opowiada w pracy, kto komu „obsmarowujecie tyłek”, kto ma nową „laskę”, czyj „romansik się wydał” – to w zasadzie dziewczynki mogą uznać to zachowanie za godne pochwały i nieodłączny element kobiecości. W wielu momentach nie wiemy, czy autorzy mają do danej sprawy stosunek negatywny, neutralny czy wręcz sami ulegają XXI-wiecznym błędom.

Bociany

Na sztandarowy przykład takiej sytuacji trzeba zaczekać niemal do samych napisów końcowych. W ostatniej scenie bociany roznoszą dzieci oczekującym rodzicom. Kolejne ujęcia z uśmiechniętymi parami pojawiają się coraz szybciej na ekranie. Kobiety i mężczyźni o europejskich rysach twarzy powoli ustępują miejsca Afrykanom i Azjatom – co jest jak najbardziej zrozumiałe, biorąc pod uwagę ogólnoświatową dystrybucję filmu. I nagle – gdy średnia długość ujęcia wynosi już tylko kilkanaście klatek – naszym oczom ukazują się pary jednopłciowe, a potem samotna matka. Dlaczego? Po co? Jak to pogodzić z wcześniejszymi 80 minutami, w których przekonuje się nas, że każdy potrzebuje ojca i matki? Nie wiadomo. Jeśli ktoś będzie o to pytał publicznie producentów, to z pewnością pojawi się jakiś senior PR manager, który wygeneruje nic nie wyjaśniające oświadczenie.

Bociany

Więc jaki sens tej opowieści, gdy zbierzemy wszystkie wątki w całość? Odpowiedź przychodzi w słowach lektora z krótkometrażowej animacji „The Master: A Lego Ninjago Short” wyświetlanej w kinach przed „Bocianami”: „ważne, że kasa się zgadza”.

w skrócie:
+ kilka oryginalnych i udanych scen
+ atrakcyjny wizualnie
+ pochwała otwartości na nowe życie

– przemoc nieodpowiednia dla małych dzieci
– tematyka w większości tylko dla dorosłych
– brutalne relacje w korporacji i początkowo w rodzinie Gardnerów
– próba ukrycia scenariuszowych braków szalonym tempem montażu
– w dużej mierze nieudana krytyka negatywnych zjawisk
– niepotrzebne nawiązanie do bieżącej polityki

Reklamy

3 thoughts on “Bociany (2016)”

  1. w innym wpisie autor wspominal, ze nie ma dzieci. Czyli ze ich nie majac ocenia, co dla nich dobre (sic!). A tak na marginesie to w każdym filmir można się dopatrzeć „seksistowskich” przekazów.

    Polubienie

    1. Zgadza się, nie mam dzieci. Ja tu tylko recenzuję filmy. Nie wydaje mi się, żeby było do tego konieczne posiadanie potomstwa. Poza tym nie mam emocjonalnego stosunku do opisywanych animacji. Jak ma Pan/Pani inne zdanie o tym czy innym filmie, to proszę je wyrazić w komentarzach. Od tego one są 🙂

      Polubienie

    2. to ze nie ma dzieci to nie znaczy, że nie ma pojecia co dla dzieci może być dobre.. ja mam 2 dzieciaków i ten blog uważam za merytoryczną dawkę wiedzy nt wartościowych bajek. Powiem szczerze, że autor oszczędził mi wiele przykrych niespodzianek związanych z nieodpowiednią treścią w filmach „dla dzieci”. Osobiście zanim cokolwiek puszczę dziecku to zaglądam na ten portal.
      Dzięki jeszcze raz kawał dobre roboty Panie Pawle

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s