Samoloty

Samoloty (2013)

dla małych dzieci

tytuł oryginalny: Planes
technika dominująca: CGI
czas trwania (bez napisów): 82 minut
produkcja: DisneyToon Studios, Prana Animation Studios
reżyseria: Klay Hall
historia: John Lasseter, Klay Hall, Jeffrey M. Howard
scenariusz: Jeffrey M. Howard
muzyka: Mark Mancina
budżet: 50 mln $
wpływy: 239 mln $

Tyleż mało ambitna, co mało szkodliwa przeróbka pierwszej części „Aut” do wersji samolotowej. Studio Pixar niewiele miało z tym wspólnego, poza udziałem Johna Lassetera w tworzeniu historii oraz organizacji produkcji. W sumie nad fabułą niewiele się napracował, zmieniając tylko imiona bohaterów ze swojego poprzedniego filmu.

Samoloty

Samoloty

O ile jakość narracji odstaje od pixarowskich wzorców, o tyle stronie wizualnej nie można niczego zarzucić. Najlepiej niech świadczy o tym fakt, że dystrybucję w USA planowano początkowo jedynie do rynku domowego. Dopiero wysoka jakość końcowego obrazu zaważyła na skierowaniu filmu do kin.

Samoloty

Samoloty

Rodzice mogą się lekko krzywić na niektóre sformułowania i scenki. Np. substancję do opryskiwania pól, gadające samoloty nazywają „gównochronem”*. Występuje też delikatna nieskromność w wątku miłosnym. Wszystko na szczęście w akceptowalnych granicach.

w skrócie:

+ atrakcyjny wizualnie

− nic nowego w stosunku do „Aut”
− kilka niezręcznych sformułowań i zachowań bohaterów

Propozycje tematów do rozmowy:

  • Dlaczego kapitan kłamał w sprawie swojego doświadczenia?

Chciał uczyć Dustiego latania i nie utracić autorytetu w jego oczach. Pewnie nie chciał też, żeby ktokolwiek zadawał mu pytania o bolesną przeszłość, a może nawet sam próbował o niej zapomnieć, uciekając w wymyślone historie.

  • Dlaczego inne samoloty pomagają głównemu bohaterowi przed ostatnim odcinkiem wyścigu?

W dużej mierze to efekt jego dobrego postępowania wcześniej.

* W napisach mowa o „gumnochronie”. Wciąż jednak to odległa nazwa od oryginalnego „Vitaminamulch”. Trudno uwierzyć w przypadkowość tłumaczenia, fonetycznie kojarzącego się z „gównochronem”, biorąc pod uwagę podkreślaną cechę preparatu – bardzo nieprzyjemny zapach. Dużo zręczniejsza propozycja tłumaczenia tej nazwy to „Witaminator”.

Reklamy

8 thoughts on “Samoloty (2013)”

  1. Nie zgadzam się lekko, może dla tego, że aut nie oglądaliśmy. Film mojemu czterolatkowi bardzo się podobał, po filmie pojawiły się pytania np. „dlaczego Dusty nie leciał dalej, tylko pomagał samolotowi, który na początku się z niego śmiał”, „dlaczego koledzy są ważniejsi, niż wygrana”, „czemu niektóre samoloty, robiły przykrość?”.
    Kiepsko jest porównywać jeden film do drugiego i na tej podstawie pisać, że skoro podobny to kiepski… są tacy, którzy aut nie oglądali.
    Substancja do oprysków to „gumnochron”, nikt w filmie nie mówi „gównochron”, myślę, że małe dzieci „gumno” nie powiążą z innym słowem na g.

    Polubienie

    1. Kwalifikacja do grupy „dla małych dzieci” to generalnie pozytywna rekomendacja od Filmydladzieci.net. O gumnochronie dodałem przypis. Wartościowe przesłanie dostrzeżone w „propozycjach do rozmowy”. Dla dorosłego widza to jednak męczące widowisko – moim zdaniem. Zwłaszcza takiego, co już dużo podobnych animacji obejrzał.

      Polubienie

  2. Co za żałosna strona internetowa, ludzie nie macie nic lepszego do roboty?! To są bajki dla dzieci a nie dla dorosłych. Przeczytałem o tej stronie w „Angorze” i prawie pękłem ze śmiechu gdy przeczytałem „Kot w butach okazuje się być zwolennikiem przygodnego seksu, szukającym partnerek przy każdej nadażającej się okazji. Szybko zapomina ich imiona. Poza tym spotykamy tu postać chętną do okazywania swoich genietaliów oraz żarty z gwałtów więziennych.” Przecież osoba pisząca ten komentarz, albo nie oglądał tego filmu, albo jest po prostu głupia. Ludzie zastanówcie się czasem co piszecie!

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Puszczam komentarz, mimo epitetów i wrzucenia pod niewłaściwą recenzją. Z alternatywy zaproponowanej przez Pana zostaje mi tylko głupota, bo wszystkie filmy oglądam przed opisaniem. Nie rozumiem, dlaczego za wierne przedstawienie pobocznych wątków scenariusza, Pana zdaniem, należy wyzywać recenzenta. W necie są naprawdę głupsze recenzje, pisane przez jeszcze mnie kompetentnych ludzi ode mnie i nie wzbudzają takich emocji. Ode mnie wymaga szanowne lewactwo, żebym oprócz wykształcenia filmowego i aktywności w branży miał jeszcze magistra z psychologii i pedagogiki. A recenzje bezrobotnych kulturoznawców na Filmwebie są ok. Inaczej niż w czytanych przez Pana gazetach, tutaj czytelnik otrzymuje informacje, na podstawie których sam decyduje, czy będzie chciał pokazać film dziecku. Kategorie są tylko sugestią. W „Angorze” przeczytał Pan, że tu jest coś głupiego i niestosownego, ale nie wie Pan co to jest. Wszystkie elementy wypisane w tekście o „Kocie w butach” występują w filmie. Poligamia głównego bohatera jest przedstawiona jasno i wyraźnie, chociaż nie mówi wprost „odbyłem właśnie z Tobą stosunek seksualny”, czego jak rozumiem brakuje Panu na liście dialogowej i stąd emocje. Pozostałe elementy występują w dialogach w polskiej wersji kinowego dubbingu i na płytach DVD. Czasami telewizje przygotowują własną wersję dubbingu, co chyba w przypadku „Kota w butach” nie miało miejsca.
      [EDIT: literówki]

      Polubienie

      1. Trafiłem tutaj przypadkowo, z internetowego artykułu…
        Uderza mnie, strasznie Pańska jednostronność. Skoro publikuje Pan „wulgarny” komentarz, choć jedyne co w nim widzę, to negatywna opinia. To dlaczego nazywa Pan ludzi „lewakami”?

        Czytając Pańskie recenzje, odnoszę wrażenie, że jest Pan drugim Terlikowskim.
        Przekazy podprogowe, jak i NLP są mitem, obalonym badaniami. Oglądając jakikolwiek film, klatka po klatce, można dojść w zasadzie to jakich się chce wniosków.

        Usilna ochrona dziecka przed agresją i tak jest bez celu – w końcu każde dziecko się z nią spotka. Mimo wszystko lepiej z dzieckiem porozmawiać po tym, jak zobaczy ją w filmie, niż wystawiać je na agresję w rzeczywistości, gdzie będąc przed nią chronione, nie będzie widziało, jak się zachować.

        Ciekawy jestem co sądzi Pan o „Ulicy Sezamkowej”, to akurat program tworzony we współpracy z psychologami.

        Polubienie

  3. Nigdy nie byłem fanem „Ulicy Sezamkowej” ani animacji lalkowej w ogóle. Mówi się, że to mistrzowskie dzieło w swoim gatunku. Tutaj opisuję tylko pełnometrażowe produkcje i pewnie jakiś specjalny odcinek można podciągnąć do tej kategorii. Więc pewnie opiszę za jakiś czas.

    Dziękuję za porównanie do red. Terlikowskim. Bądźmy jednak uczciwi. To doktor, a ja nie mam nawet wyższego wykształcenia. W przeciwieństwie do niego staram się nie wypowiadać na każdy temat. No i czytam swoje teksty przed opublikowaniem 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s