Hotel Transylwania 2

Hotel Transylwania 2 (2015)

nie dla dzieci

tytuł oryginalny: Hotel Transylvania 2
technika dominująca: CGI
studio: Sony Pictures Animation
reżyseria: Genndy Tartakovsky
scenariusz: Robert Smigel, Adam Sandler
muzyka: Mark Mothersbaugh
budżet: 80 mln $
wpływy (po dwóch tygodniach od premiery): ok. 160 mln $

Druga część „Hotelu Transylwania” to film starannie wykonany. Pod wieloma względami lepszy od części pierwszej. Zabawny. W dodatku spodoba się dzieciom. Dlaczego więc trafił do grupy „nie dla dzieci”? Na to pytanie nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem.

Hotel Transylwania 2

Zacznijmy od początku

W pierwszej części „Hotelu Transylwania” z 2012 roku przenosimy się do pensjonatu, w którym wampiry, zombiaki, mumie i inne wilkołaki ukrywają się, prześladowane przez ludzi. Na tym tle poznajemy spokojną i wrażliwą Mavis. Dziewczyna jest wampirzycą, córką Drakuli. Zakochuje się w człowieku (Jonathanie). Nietypowa para, pokonując ksenofobię, ma się szczęśliwie zjednoczyć, a widzowie przed ekranami mają temu związkowi kibicować.

Już na pierwszy rzut oka widać tu wywrócenie tradycyjnych ról do góry nogami. Wygląda na to, że autorzy filmu, w duchu wszechobecnej tolerancji dla wszelkich odmienności, postanowili upomnieć się o prawa potworów.

Hotel Transylwania 2

Potwory i spółka” kontra „Hotel Transylwania”

Coś podobnego widzieliśmy w „Potworach i spółce”. Jednak między tymi filmami występują zasadnicze różnice. Porównajmy historie opowiedziane przez Pete’a Doctera i Genndy’ego Tartakovsky’ego. Otóż w „Potworach i spółce” bohaterowie stanowią niejako materializację dziecięcych lęków o strachach pojawiających się w ciemnym pokoju. Pixar przedstawiając je jako sympatyczne, kolorowe stworzenia mówi nam, niczym troskliwa mama: „nie ma się czego bać”. Podobny wniosek nasuwa się po obejrzeniu „Hotelu Transylwania”. Z tym, że tutaj potworami są postacie zupełnie inne.

Drakula, zombie, wilkołak – to bohaterowie generalnie negatywni. Sami mówią o sobie, że są źli. Zazwyczaj piją krew, mordują ludzi, pożerają ich ciała. W pierwszej części z 2012 r. powstrzymanie się od tych aktywności uzasadnia się albo abstynencją, albo lękliwością potworów. Pensjonariusze osobliwego hotelu dają do zrozumienia, że ich egzystencji towarzyszy wieczne cierpienie. Czasami walczą między sobą i wzajemnie się gryzą. Niektóre stworzenia podlegają innym jak niewolnicy. W drugiej części dodatkowo usłyszymy o wiecznych mękach w śpiewanych dziecku kołysankach oraz dowiemy się, że przy recepcji osobliwego hotelu jęczą dusze potępionych. Tutaj dzieci otrzymują na urodziny prezenty obłożone klątwą, a dziadek tłumaczy wnukowi, że złe uczynki są „nieładne, ale bardzo fajne”.

Taki opis mógłby sugerować niemalże ekranizację Piekła z „Boskiej komedii” Dantego. Nic bardziej mylnego. Wszystko podano w przesłodkiej estetyce wysokobudżetowej animacji CGI i przy słowach piosenki „I’m a Monster” (w pierwszej części) i „I’m In Love With a Monster” (w drugiej części). To niejako połączenie telewizyjnych produkcji spod znaku „Monster High” z animacjami Pixara czy Blue Sky. Taki hybrydowy przekaz staje się jeszcze bardziej niebezpieczny. Może niczym „cios wibrującej pięści” zaszkodzić dopiero po długim czasie. Bo zło, które dzieci uczą się tu akceptować, po latach nabiera całkiem realnego kształtu. Nawet nieświadomie scenarzyści wyznaczają tu pierwsze ścieżki wspominając rzucanie uroków, zaklęte przedmioty czy koncert satanistycznego Slipknota (to akurat w pierwszej części) – zespołu przecież jak najbardziej rzeczywistego.

Hotel Transylwania 2

Parę lat później

Po kilku latach Mavis i Johnathan doczekali się dziecka. Dziadek-wampir chciałby wychować go na potwora. Wnuczek mimo wielkich starań Drakuli, pozostaje niewinnym, ludzkim dzieckiem. Potwory zdążyły zaprzyjaźnić się z ludźmi. Powstają także inne mieszane małżeństwa. Poza tym główne elementy świata przedstawionego pozostają niezmienne.

Hotel Transylwania 2

Urocza córka Drakuli

Wygląd Mavis idealnie wpasowuje się w estetykę subkultury gotyckiej. W porównaniu do bohaterek konkurencyjnych animacji ubiera się skromnie. Kobieta nosi czarne stroje, stosuje ostry makijaż, używa czarnej szminki i rozjaśnia sobie cerę tak, żeby wyglądać na zmarłą dzień wcześniej. Jej pokój zapełniają ozdoby w kształcie czaszek i lichtarze ze świeczkami. W pierwszej części poznaliśmy ją jako wrażliwą nastolatkę o stonowanych reakcjach. Dzięki temu dziewczynki przed ekranem jeszcze chętniej mogły odnaleźć w niej wzór do naśladowania. Teraz Mavis jest zaradną mamą. Przez cały czas ojciec obdarza ją czułostkami w stylu: „moje truchełko”, „trupia mordko”, „pijaweczko” czy „pomiociku”. Kolejny powód do naśladowania wampirzycy to jej nieustanne sukcesy. W pierwszej części wszystko układało się po jej myśli i w każdej sprawie miała rację. W drugiej części jako jedyna z postaci zachowuje się odpowiedzialnie.

Hotel Transylwania 2

Dwóch niedojrzałych ojców

Z właściwą postawą matki mocno kontrastują ojciec i dziadek prezentujący dwa rodzaje nieodpowiedzialności. Drakula dla własnych ambicji naraża wnuka na śmiertelne niebezpieczeństwa. Natomiast ojciec jest całkowicie wycofany, niezaradny i słaby. Jego aktywność ogranicza się do spiskowania z teściem w celu okłamywania żony.

Hotel Transylwania 2

Czy warto mieć dzieci?

Umiarkowanie negatywnie przedstawiono rodzicielstwo. Wciąż wydaje się ono o wiele bardziej atrakcyjne niż w publicystyce feministek, mimo to autorzy wolą eksponować trudy niż radości ojcostwa i macierzyństwa. Gdyby wiedzę o posiadaniu dzieci czerpać tylko z „Hotelu Transylwania 2” to kojarzyłoby się nam przede wszystkim z nieprzyjemnymi dolegliwościami związanymi z ciążą, zmianą pieluch, brakiem czasu i konfliktami rodzinnymi.

Hotel Transylwania 2

Różnice w porównaniu do części pierwszej

Pod kątem operatorskim w „dwójce” jeszcze lepiej dostosowano pracę kamery tak, żeby dostarczyć jak największych wrażeń podczas pokazów 3D. Szerokokątny obiektyw niemal ociera się o nogi bohaterów oraz dachy zabudowań. Odświeżeniu uległo także poczucie humoru. Tym razem nie próbuje plagiatować „Potworów i spółki” w wyśmiewaniu codziennych problemów potworów.

W porównaniu do pierwszej części więcej tu grozy. Trafiają się sceny straszniejsze i brutalniejsze niż w „jedynce”. Zakończenie to niemal gloryfikacja przemocy. Wciąż jednak całość pozostaje na tyle łagodna, żeby nawet małe dzieci wytrzymały do końca i mogły przyjąć całą wątpliwą treść.

Hotel Transylwania 2

w skrócie:
+ jeszcze ciekawsza praca kamery
+ więcej świeżości w poczuciu humoru

– wartości wywrócone do góry nogami
– ojciec słaby i nieodpowiedzialny, dziadek nie lepszy
– umiarkowanie negatywne przedstawienie rodzicielstwa
– groza i przemoc

Reklamy

2 thoughts on “Hotel Transylwania 2 (2015)”

  1. Mojemu synkowi kazano oglądać Hotel Transylwania w przedszkolu (6 lat), a jak powiedział, że nie chce, to postraszono wysłaniem do „maluszków” do końca dnia „za karę”. Kilka z moich odczuć po obejrzeniu obu części:
    – odwrócenie relacji damsko-męskich: to nie mężczyzna zdobywa skromną i łagodną niewiastę, ale jest ciapowaty, na niczym się nie zna i niejako daje się uwieść zaradnej, przedsiębiorczej i trochę nachalnej Mavis
    – porwanie małego przez dziadka wampira było straszne, a scena jak jechali samochodem wyglądała jakby takie słodkie niewiniątko prowadzili w celu złożenia w jakiejś ofierze przy całkowitej nieświadomości jego mamy
    – ojciec – Jonathan – antyprzykład ojcostwa
    – zło jest ok (jest interesujące), a dobro jest nudne
    Ogólnie film był dla mnie śmieszny, ale zarazem przerażający wizją, że mogą to oglądać dzieci.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s