Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Happy Feet: Tupot małych stóp 2 (2011)

nie dla dzieci

tytuł oryginalny: Happy Feet Two
technika dominująca: CGI
rok: 2011
czas trwania (bez napisów): 90 minut
studio: Warner Bros., Village Roadshow Pictures,
Kennedy Miller Mitchell, Dr D Studios

reżyseria: George Miller
scenariusz: George Miller, Gary Eck,
Warren Coleman, Paul Livingston

muzyka: John Powell
budżet: 135 mln $
wpływy: 150 mln $

Już od pierwszych minut „Happy Feet 2” wydatnie stara się zasłużyć na tę samą klasyfikację, co poprzednik. Zastrzeżenia, tak jak ostatnim razem, podzielmy na trzy grupy: te dotyczące spraw związanych z seksualnością, z ojcostwem i z religią. W każdej z tych kwestii nastąpił rozwój. Cytując klasyka: „staliśmy na skraju przepaści, teraz zrobiliśmy krok naprzód”.

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Nowość to pojawienie się wątków homoseksualnych. Para bohaterów o męskich imionach rozmawia o miłości między mężczyznami i adopcji dzieci przez dwóch panów. W scenariuszu nie brakuje również przedmiotowego traktowania kobiet. Prym wiedzie tu niejaki Ramon. Pingwin pojawiając się w nowej lokacji od razu rozgląda się za żeńskimi towarzyszkami, uzasadniając swój pośpiech tym, że „jest szybki”. Kiedy spotyka samicę, natychmiast domaga się stosunku seksualnego („ty i ja równa się jajo, już!”).

Poza tym pojawia się scena, w której mąż obserwuje jak obcy pingwin wpycha jego żonie język do dzioba, wbrew jej woli. Jedyna reakcja, na jaką zdobywa się flegmatyczny małżonek, to uszczypliwe przedrzeźnianie amanta. Ale i taka delikatna reakcja spotyka się z reprymendą ze strony małego synka, również świadka całej sytuacji. Na słowa kilkuletniego dziecka: „nie można się śmiać z kogoś, bo jest inny” – ojciec całkowicie ustępuje i przyznaje mu rację.

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Przechodzimy tu do drugiej sprawy. Ta animacja to w zasadzie półtorej godziny niemal nieustannego znęcania się nad ojcami. Poniżeni, wyśmiani i wycofani usłyszą na końcu kilka miłych słów. W żadnym razie nie równoważy to jednak wcześniejszych treści. Matka krytykuje ojca przy dziecku. Ten nie ma autorytetu wystarczającego choćby do wyboru drogi powrotnej do domu, innej niż zaplanowana przez jego małego syna. Kilkuletni dzieciak pyskuje tacie, co nie spotyka się z żadną reakcją z jego strony. Ojcowie zawodzą dzieci i wzbudzają jęk rozczarowania. Nawet słowa otuchy ze strony żony brzmią fałszywie i niepokoją. I tak dalej, i tym podobne.

Na deser zauważmy drwiny z języka biblijnego. Jeden z pingwinów został tu otoczony bałwochwalczym kultem. Znajduje to wydźwięk m.in. w tekstach piosenek podejrzanie podobnych do słów Starego Testamentu. W kilku momentach bohaterowie wzywają także „Matki Pingwoskiej” i raz przeinaczają tekst polskiego hymnu narodowego.

Wiemy już, co mamy lekceważyć i jakie wartości degradować. Do jakich więc tematów powinniśmy podchodzić z powagą i szacunkiem? Autorzy bardzo uczulają nas na konsekwencje globalnego ocieplenia. Przedstawiają również marynarzy jedzących kurczaka niczym zbrodniarzy.

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Mimo próby namieszania dzieciom w głowach, warsztatowe spojrzenie na produkcję umożliwia dostrzeżenie jej zalet. Przede wszystkim plus należy się za częstsze stosowanie planów totalnych. Wypełniono w nich śnieżne scenerie jeszcze większą ilością komputerowo generowanych tłumów. Poupychano tu też kolejne znane piosenki.

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

Happy Feet: Tupot małych stóp 2

w skrócie:
+ więcej planów totalnych, jeszcze bardziej rozbudowane sceny
+ kolejne znane piosenki

– nawiązania do seksu w dialogach
– postacie ojców przedstawione w negatywny sposób
– drwiny z języka biblijnego, Matki Bożej i hymnu narodowego
– aluzje homoseksualne

Reklamy

6 myśli na temat “Happy Feet: Tupot małych stóp 2 (2011)”

  1. Przyznaję że to bardzo obrzydliwa kreskówka. Tyle seksu bez litości pokazywanego dzieciom dodatkowo wątek homoseksualny.

    Polubienie

  2. Nie rozumiem, w jaki niby sposób styczność z homoseksualizmem może mieć na dziecko zły wpływ. Przynajmniej się przyzwyczai. Albo uzna to za niesmacznie, albo zaakceptuje. A jeśli w przyszłości ma być homoseksualistą, będzie nim niezależnie od tego, jakie bajki ogląda. To kwestia uczucia do drugiej osoby, więc znajdzie sobie kogoś, kogo kocha, a nie narzucanego przez społeczeństwo.
    Noale jak jest się jakimś zagorzałym nietolerancyjnym katolikiem, no to cóż.

    Polubienie

  3. Moja opinia nt. wątku homoseksualnego, wyrażona minusikiem na końcu tekstu, to subiektywna część recenzji. W materiałach tu publikowanych chodzi głównie o przedstawienie elementów filmu, jego analizę, a nie argumentowanie osobistych poglądów autora. Mam nadzieję, że tekst okaże się przydatny niezależnie od stosunku do homoseksualizmu.

    Natomiast oczywiście tak uważam:
    1. Dzieci powinny się najpierw nauczyć np. dni tygodnia i nazw miesięcy, a potem dowiedzieć się, kto to są geje.
    2. Człowiek potrzebuje ojca i matki; para gejów nie jest w stanie mu tego zastąpić.
    3. To bardzo trudne, jeśli w ogóle możliwe, żeby wytłumaczyć małemu dziecku, kto to są geje, nie szkodząc jego wrażliwości, nie naruszając jego niewinności. Wyjaśnienie, kim jest osoba o skłonnościach homoseksualnych wymaga siłą rzeczy wdania się w szczegóły techniczne. „Dwóch panów, którzy się kochają” – to nie wyjaśnienie, a mieszanie pojęć. Zaraz pojawią się pytania, czy jak syn kocha ojca to jest gejem, etc. Homoseksualizm a miłość przyjacielska, ojcowska czy braterska to zupełnie inne pojęcia. Jak wyjaśnić między nimi różnicę? Te ciągłe publiczne dyskusje o homoseksualizmie, fetyszach, upodobaniach w życiu seksualnym – to element wulgaryzacji współczesnej kultury. Dzieci i tak zostaną w ten świat wciągnięte, ale wolałbym, żeby to nastąpiło jak najpóźniej.

    Polubienie

    1. 1. Stety niestety często życie przegania nasze chcenie i przy obiedzie pada najmniej oczekiwane pytanie. I co powiedzieć 7 latkowi pytającemu o orgazm? Że ma poczekać jeszcze póki nie dowie się co to twierdzenie Pitagorasa?
      2. Wychowała mnie matka z babcią. ups, dwie kobiety. Ale tu pan mówi o gejach, to może dwie kobiety lepiej?
      3. Moje dziecko wie, że istnieje coś takiego jak homoseksualizm, tak jak wie, że z żoną tworzymy rodzinę. Totalną abstakcją i podszyte perwersyjnością jest dla mnie demonizowanie tematu słowami „szczegóły techniczne”. Wynoszę, z tego, że objaśnienie heteroseksualnych relacji również wymaga podawania szczegółów technicznych? No to cóż za różnica którą formę związków się opisuje?
      Jeśli zasób słownictwa i wrażliwości nie pozwala na opisanie różnic między przyjaźnią, a związkiem (jakimkolwiek) to nic dziwnego, że rosną kolejne pokolenia troglodytów nie szanujących ani siebie ani nikogo innego. Czas przełamać swoje kompleksy bo szkoda naszych dzieci.
      Według mnie większą krzywdę robimy dzieciom pomijając temat, bo w końcu i tak dokształcą je dzieciaki na podwórku, czy w szkole, najczęściej jednak w sposób bardzo wulgarny i dopiero tam będzie masa „szczegółów technicznych”.
      Co do bajki poruszającej jakiekolwiek ciężkie kwestie – jest to doskonały punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem. Właśnie po to wszedłem na te stronę by poszukać wartościowych animacji.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s