W głowie się nie mieści

W głowie się nie mieści (2015)

dla małych dzieci

tytuł oryginalny: Inside Out
technika dominująca: CGI
rok: 2015
czas trwania (bez napisów): ok. 90 minut
studio: Pixar Animation Studios
reżyseria: Pete Docter, Ronaldo Del Carmen
historia: Pete Docter, Ronaldo Del Carmen
scenariusz: Meg LeFauve, Josh Cooley, Pete Docter
muzyka: Michael Giacchino
budżet: 175 mln $

W najbardziej abstrakcyjnej ze wszystkich pełnometrażowych animacjach Pixara, przenosimy się do mózgu jedenastoletniej Riley. Rządzi tam pięć emocji: Radość, Smutek, Strach, Złość i Obrzydzenie (troszczące się o estetyczną stronę życia). Dotychczas za sterami najczęściej zasiadała radość. Sytuacja zmienia się po przeprowadzce dziewczyny do innego miasta.

Najwyższa jakość techniczna, niezwykle dopracowane historie i przystępność dla widzów w każdym wieku to typowe cechy filmów Pixara. Dodatkowo reżyseria Pete’a Doctera, który wcześniej zaprezentował rewelacyjne „Potwory i Spółkę” oraz „Odlot”. Gdy słychać jeszcze głosy o owacjach na stojąco podczas festiwalu w Cannes, oczekiwania przed premierą „W głowie się nie mieści” rosną do niewyobrażalnych rozmiarów. Czy udało się je spełnić?

W głowie się nie mieści

W głowie się nie mieści

Na plus, spośród licznej konkurencji, wyróżnia się wnętrze mózgu jako miejsce akcji. Trudno przez to nawet wskazać głównego bohatera. W zasadzie jest nią spersonifikowana Radość w głowie nastolatki. Reżyser osobiście skonstruował nietypowe założenia tej historii. Nie mamy tu więc do czynienia z adaptacją książki czy komiksu. Dzięki temu całość tworzono od razu myśląc animacją. Swoją plastyczną kreatywność Docter wspierał konsultacjami z licznymi psychologami. Dlatego w głowie Riley znalazło się miejsce dla pamięci długotrwałej, podświadomości, wytwórni snów, wymyślonego chłopaka i powtarzającej się melodii z często emitowanej reklamy. Tutaj etatowi inspektorzy spacerują wśród regałów ze wspomnieniami usuwając nazwiska nauczone na lekcjach i numery telefonów zapisane w komórce.

W głowie się nie mieści

Taki opis mógłby sugerować zbyt skomplikowany scenariusz dla małych widzów. Nic z tych rzeczy. Całość skrojono właśnie pod najmłodszych. Zrezygnowano z jakiegokolwiek „dorosłego” poczucia humoru. Każdy żart powinien być zrozumiały dla dzieci. Przez cały czas nie dzieje się też nic bardziej brutalnego niż w zwiastunie. Silne emocje pojawiają się w wyniku najzwyczajniejszych wydarzeń. Jedyną „śmierć” na ekranie przedstawiono jako rozpłynięcie się jednej z wyobrażonych postaci w niepamięci Riley. Uboczny efekt tej łagodności to miejscami umiarkowana atrakcyjność widowiska dla rodziców. Jeśli nie są fanami takich produkcji, dopadnie ich znużenie mniej-więcej w połowie filmu. Gonitwa po wnętrzach mózgu wydaje się tam zbyt przeciągnięta.

W głowie się nie mieści

Poniekąd twórcy wpadli we własne sidła. W ciągu kilku pierwszych minut poznajemy proste, logiczne i spójne zasady rządzące światem przedstawionym. To bardzo dobrze. Z tym, że później – w pewnym sensie – sami te zasady łamią. Bez tego nie dałoby się zapełnić 90 minut na ekranie. Szkoda tego parcia na pełny format. Przydałaby się tu odwaga, która doprowadziła do powstania godzinnego „Dumbo”. W 1941 r. Disney dostał ultimatum od dystrybutorów z trzema możliwymi rozwiązaniami tej niedogodności. Konsekwentnie wszystkie odrzucił i dzięki temu film zapisał się w historii kina. 70 lat później następcy tamtych decydentów woleli dopisać na siłę kilka stron scenariusza. Tak powstała najsłabsza w historii Pixara postać Bing-Banga. Nijaki charakterologicznie, nieprzekonujący wizualnie i niejasnego pochodzenia nie pasuje do niczego. To cud, że nie pogrzebał całej produkcji.

W głowie się nie mieści

Po wyjściu z kina lub wyjęciu płyty z odtwarzacza nie będziemy pamiętać o tych niedociągnięciach. To prawdziwa magia kalifornijskiego studia. Każde dzieło, wychodzące stamtąd na światło dzienne, zachwyca. Tak jest po raz piętnasty.

W głowie się nie mieści

Ta magia ujawnia się także w przemycaniu do kultury masowej konserwatywnych wartości. Zobaczymy tu rzadko spotykane relikty minionej w kinematografii epoki, takie jak kochającego, troskliwego i obecnego ojca albo genderofobiczną rodzinę w formie: mama, tata, dziecko.

W głowie się nie mieści

Przede wszystkim jednak należy docenić film za bezcenny walor pedagogiczny. Tak perfekcyjnie wyważono naukę o roli emocji w życiu, że nawet dorośli widzowie wyjdą z kina pouczeni. Sądząc po reakcjach widzów łatwo dojść do wniosku, że rodzice zyskali cenne narzędzie wychowawcze. Po pokazie przedpremierowym jedna z mam dyscyplinowała swojego synka słowami: „Oj, widzę, że budzi się u ciebie w głowie taki czerwony pan”…

W głowie się nie mieści

Podczas napisów końcowych, zamiast tradycyjnych niby-nieudanych dubli, dowiadujemy się, jakie emocje rządzą w głowach nauczycielki, kierowcy autobusu, klauna, psa i kota. Naprawdę dla tej wiedzy warto zostać w kinie kilka minut dłużej. Z kolei przed rozpoczęciem seansu zobaczymy sympatyczną muzyczną krótkometrażówkę z wulkanem w roli głównej.

W głowie się nie mieści, Lawa
Kadr z krótkometrażówki „Lawa”, wyświetlanej przed recenzowanym filmem w kinach.

Chociaż nie można powiedzieć, by najnowsza kreacja Pete’a Doctera zostawiła konkurencję daleko w tyle, wciąż ma szansę zgarnąć Oscara za najlepszą pełnometrażową animację roku. Dużo zależy tutaj od tego, co jeszcze zobaczymy w ciągu najbliższych miesięcy. W każdym razie na pewno „W głowie się nie mieści” zasługuje na miejsce w naszej pamięci długotrwałej.

W głowie się nie mieści

w skrócie:
+ bardzo, bardzo oryginalna historia
+ pedagogiczne przesłanie
+ odpowiedni i zrozumiały dla widzów w każdym wieku
+ rodzina w tradycyjnym kształcie
+ kochający, troskliwy i obecny ojciec na ekranie

− akcja miejscami wydaje się za bardzo przeciągnięta
− słaba postać Bing-Banga

Propozycje tematów do rozmowy:

  • Dlaczego warto myśleć pozytywnie, pielęgnować przyjemne wspomnienia i emocje?

  • Jakie pozytywne skutki może przynieść przeżywanie smutku?

Może np. prowadzić do refleksji, żalu za złe zachowanie i poprawy, tak jak w przypadku Riley.

  • Czy faktycznie w życiu następuje taki moment, że już nic nas nie może zaskoczyć?

Często może się tak wydawać, ale życie bywa zaskakujące do późnej starości. Zawsze istnieje prawdopodobieństwo znalezienia się w sytuacji, z którą się jeszcze nigdy nie spotkaliśmy.

Reklamy

9 myśli na temat “W głowie się nie mieści (2015)”

    1. widziałam z córką, z którą tworzymy rodzinę dwuosobową i moje refleksje na temat tego filmu do dziś dnia siedzą mi w głowie, mam nadzieję że tylko mi, a nie jej. Nie mniej jednak fantastycznie zrealizowana animacja, aczkolwiek drugi raz bym jej nie obejrzała

      Polubienie

  1. Generalnie fajny. Chociaż wolałem poprzednie filmy tego reżysera. Nie ma się co nastawiać na jakiś szczególnie mądry, filozoficzny wykład, a „Monsters” chyba były śmieszniejsze.

    Polubienie

  2. A mi się bardzo podobał, pouczający :), choć prawdą jest, że w połowie filmu zaczęłam się nudzić – akcja zdecydowanie przeciągnięta w czasie. Mimo tego mankamentu – polecam ;).

    Polubienie

  3. „genderofobiczną rodzinę w formie: mama, tata, dziecko.” – recenzja byłaby ok gdyby autor tradycyjnie nie wplótł jakiejś dziwnej ideologii na siłę. Zwyczajna rodzina i tyle. W sumie skoro genderofobiczna to można też się doczepić że dorośli w tym filmie to egoiści-konsumpcjoniści no bo mają tylko jedno dziecko!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s