Roboty Blue Sky

Roboty (2005)

dla małych dzieci

tytuł oryginalny: Robots
technika dominująca: CGI
rok: 2005
czas trwania (bez napisów): 83 minuty
studio: Blue Sky Studios
reżyseria: Chris Wedge, Carlos Saldanha
historia: Ron Mita, Jim McClain, David Lindsay-Abaire
scenariusz: David Lindsay-Abaire, Lowell Ganz, Babaloo Mandel
muzyka: John Powell
budżet: 75 mln $
wpływy: 260 mln $

Roboty Blue Sky

W drugim pełnometrażowym filmie studia Blue Sky wszyscy bohaterowie występujący na ekranie składają się z metalowych części. Składowe robota (pręty, blacha czy zawiasy) nie zmieniają swojego kształtu podczas ruchu. Dzięki temu łatwiej je animować niż organiczne postacie z „Epoki lodowcowej”. Ale z tego też powodu powstaje wrażenie jakby technologia zatrzymała się tu na etapie o dekadę młodszego „Toy Story”. Dlatego „Roboty” zestarzały się znacznie szybciej niż poprzednie dzieło Chrisa Wedge’a i spółki.

Roboty Blue Sky

Roboty Blue Sky

Do tego efektu przyłożył się również autor dialogów w wersji polskiej, Arkadiusz Borowik (rocznik 1969). Nawiązania do szlagierów „Czego się boisz głupia” albo „Nie płacz, kiedy odjadę” oraz handlowanie na stacji kolejowej zegarkami z NRD nie wzbudzają u młodego widza żadnych skojarzeń.

Roboty Blue Sky

Roboty Blue Sky

Roboty Blue Sky

A właśnie z myślą o takim odbiorcy powstał scenariusz. Już od pierwszych ujęć widzimy ojca cieszącego się z narodzin swojego syna. Relacji miłości w rodzinie głównego bohatera nie naruszają kolejne życiowe zawirowania. Negatywni bohaterowie różnią się od pozytywnych tym, że mają trochę bardziej kanciaste obudowy i mniej przyjazny kolor farby. Śmiertelne starcia nie wyglądają zbyt strasznie, skoro nawet po utracie ręki czy nogi, bohaterowie znajdują zastępcze części na złomowisku. Na koniec morał: warto podążać za marzeniami i nie poddawać się chwilowym przeciwnościom.

Roboty Blue Sky

Roboty Blue Sky

Na plus zasługuje oprawa muzyczna. Choć oparta głównie o znane hity, w paru miejscach potrafi zaskoczyć, a przez cały czas współgra z animacją. Kilku ujęć nie powstydziłby się dobry musical.

Roboty Blue Sky

Roboty Blue Sky

Jeśli przymkniemy ucho na trafiające się od czasu do czasu wątpliwej jakości żarciki, to spokojnie możemy pokazywać film dziecku. A czy rodzicowi warto go oglądać? Twórcy zachęcają starszego widza satyrą na komercyjną rzeczywistość. Na uwagę zasługują też przyjemne dla oka sekwencje prezentujące skomplikowany system miejskiej komunikacji oraz ciekawe zabiegi operatorskie. W animowanym filmie zaskakuje np. ujęcie typu time-lapse czy przymocowanie kamery do toczącej się beczki.

Roboty Blue Sky

w skrócie:
+ pozytywna historia
+ muzyka
+ ciekawe zabiegi operatorskie

− zdążył się już zestarzeć
− miejscami humor wątpliwej jakości

Propozycje tematów do rozmowy:

  • Czym się różni rzeczywistość od jej obrazu przedstawianego w telewizji?

Stolica wcale nie jest tak przyjaznym miejscem jak mogłoby się wydawać. Wiele tam biednych, żebrzących robotów. Korporacja Spawalskiego to nieprzyjazne miejsce. Nikt nie czeka tam na gości z otwartymi rękami. W telewizji podawano też nieaktualne dane, nie informując o nieobecności Spawalskiego. Nie usłyszeliśmy w niej również o bardzo ważnym problemie starych robotów, które muszą ukrywać się, żeby nie trafić na złom…

Czy mówimy jeszcze o filmie dla dzieci, czy to komentarz polityczny?

  • W dialogach przemycono kilka ciekawych analogii do współczesnej rzeczywistości. Np. jeden z robotów (ojciec głównego bohatera) zepsuł się zaraz po tym jak skończyła mu się gwarancja. W innym miejscu budka telefoniczna odzywa się z udawanym współczuciem do jej użytkownika tylko po to, żeby wyciągnąć od niego więcej pieniędzy.
  • Kolejny ciekawy wątek stanowi depresja Spawalskiego. To szef najważniejszej firmy w stolicy o potężnych możliwościach i wpływach. Jako jedna z nielicznych osób ma możliwość skutecznego przeciwstawienia się dyktaturze uciskającej biedne roboty. Zamiast tego woli jednak układać kostki domina w zamkniętym zakładzie…

Stop! Znowu zaczynam pisać komentarz polityczny. A może się to okazać szczególnie niepożądane podczas ciszy wyborczej.

Skoro już przy tym jesteśmy: Mariusz Max Kolonko w dubbingu ujawnia swoje talenty aktorskie, ale nie przyciąga takiej uwagi jak w swoim kanale na YouTubie. W zasadzie, gdyby inni bohaterowie nie nazwali go po nazwisku, w ogóle nie zauważylibyśmy jego występu.

Reklamy

5 myśli na temat “Roboty (2005)”

  1. Film bardzo fajny, ale nie jestem przekonany, czy dla małych dzieci. Wątki z „mamuśką” i punktem przetapiania robotów raczej przerażające.

    Polubienie

    1. No cóż… Nie będę z tym dyskutował. Recenzje zawsze pozostają chociaż trochę subiektywne. Natomiast bardzo się cieszę, że ktoś mnie wreszcie krytykuje za zbytnią pobłażliwość, a nie za szukanie dziury w całym. Mogę się przez chwilę poczuć jak nie-oszołom 🙂

      Polubienie

      1. Ja jestem na etapie pisania pracy magisterskiej „analiza pedagogiczna filmów animowanych dla dzieci” i uważam, że w tym filmie jest więcej elementów zasługujących na uwagę, sam początek: rodzice decydują jaką płeć dziecka będą mieli, składanie robota podobne jest do porodu, określanie dziecka „modelem do skręcenia”, ojciec krzyczy „przyj”, są też żarty zrozumiałe tylko dla świata dorosłych, matka mówi, że nie ojciec źle składa syna, a on mówi, że nie musi go uczyć jak to się robi. Uważam, że warto zwrócić uwagę na wizerunek rodziny w tym filmie, mimo, że to nie jest głównym wątkiem.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s