Dawno temu w trawie (1998)

dla starszych dzieci

tytuł oryginalny: A Bug’s Life
technika dominująca: CGI
rok: 1998
czas trwania (bez napisów): 85 minut
studio: Pixar Animation Studios, Walt Disney Pictures
reżyseria: John Lasseter, Andrew Stanton
historia: John Lasseter, Andrew Stanton, Joe Ranft
scenariusz: Andrew Stanton, Donald McEnery, Bob Shaw
muzyka: Randy Newman
budżet: 120 mln $
wpływy: 363 mln $

[SPOILER] artykuł zdradza szczegóły dotyczące zakończenia utworu

Kreatywne połączenie „Toy story”, „Mikrokosmosu” i „Siedmiu samurajów”. Jeszcze przed sukcesem pierwszej pełnometrażowej animacji CGI Pixar zdecydował się, że kolejna opowieść traktować będzie o owadach. Przede wszystkim dlatego, że mrówkom, podobnie jak zabawkom, łatwiej wybaczyć pewną sztywność ruchów i prostotę kształtów. Podobno pomysł wykradł Jeffrey Katzenberg i wykorzystał do stworzenia „Mrówki Z”. John Lasseter (reżyser i główny pomysłodawca „Dawno temu w trawie”) przychodził do niego dzielić się swoimi planami. Wiele wskazuje na to, że Katzenberg postanowił zaadaptować tę wiedzę na potrzeby wojny o przełamanie monopolu Disneya. W tym przypadku oryginał okazał się jednak o wiele lepszy niż naprędce tworzony (domniemany) plagiat.

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

„Dawno temu w trawie”, choć ukazał się później, zaczął powstawać wcześniej niż „Mrówka Z”. Dłuższy czas produkcji zaowocował zdecydowaną przewagą technologiczną. Nie dostrzeżemy tu żadnych uproszczeń ani chodzenia na skróty. Jeśli scenariusz wymagał sceny grupowej, to programiści musieli stworzyć odpowiednie narzędzie do generowania tłumu, nawet jeśli twierdzili, że nie dadzą rady. Początkowo zespół techniczny określił maksymalne możliwości na 50 ujęć grupowych z nie więcej niż 50 mrówkami w każdym. W ostatecznej wersji filmu mamy ponad 400 ujęć tłumu, a w największym z nich aż 800 mrówek. Twórcy nie żałowali również pracy tworząc specjalne animacje dedykowane do zwiastuna, których nie wykorzystano w filmie. Podobnie sprawa wygląda z napisami końcowymi, przy okazji których pojawiają się udawane sceny z backstage’u czy fikcyjne nieudane duble. Można tam zauważyć np. Chudego z „Toy story” w roli dźwiękowca trzymającego mikrofon na tyczce. Takie smaczki staną się od teraz znakiem rozpoznawalnym studia. Oglądając film dziesiąty raz wciąż mamy okazję zobaczyć jakiś nowy detal w postaci np. „zgubionego” rekwizytu z innego filmu. Pixarowscy artyści nie oszczędzili w żartach nawet swojego dobrodzieja, Steve’a Jobsa.

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Przejdźmy jednak do samej opowieści. Kolonia mrówek, uciskana przez oprawców niczym wioska z „Siedmiu wspaniałych”, musi oddawać jedzenie gangowi koników polnych. W samotną misję odnalezienia wojowników, zdolnych do obronienia mrowiska, wyrusza Flik – główny bohater, nielubiany wynalazca. Sprowadza cyrkowców.

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Takie założenia dały szerokie możliwości w kreacji obrazu. Projektanci wykorzystali je znakomicie tworząc oryginalny i kolorowy świat. Cała historia została naszpikowana humorem, eksploatującym do granic możliwości wszelkie skojarzenia i dwuznaczności, jakie pojawiają się wśród spersonifikowanych owadów. Trudno uwierzyć w istnienie człowieka, w wieku powyżej 4 lat, który nie zaśmieje się chociaż kilka razy oglądając „Dawno temu w trawie”.

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Mimo to należy podejść z pewną ostrożnością do zamiaru pokazywania tej bajki najmłodszym. Przede wszystkim pojawia się tu dość wyraźny poziom przemocy. Owady wzajemnie grożą sobie śmiercią, a pożarcie jednego z bohaterów oglądamy ze szczegółami. W dialogach trafiają się wyzwiska w stylu „kupołaz”, polecenia takie jak „zgaście tyłki” wykrzykiwane do świetlików oraz „krowi placek” serwowany muchom przez kelnera. Chyba nikt nie chciałby, żeby zachwycone dzieciaki powtarzały takie teksty przez tydzień… Pod tym względem kolejne filmy Pixara okazywały się zdecydowanie delikatniejsze. W temacie komunikatów seksualnych można wskazać tylko jedną wątpliwą kwestię. W cyrku muchy próbują podrywu pytając: „Ej, mała! Wiesz jak zapyla prawdziwy owad?”. Poza tym nie spotkamy tu podobnych treści, a wątek miłosny między parą mrówek zaprezentowano wyjątkowo subtelnie, rezygnując nawet z pokazywania pocałunku.

Dawno temu w trawie

Dawno temu w trawie

Na koniec warto wspomnieć, że zdecydowano się tu na anamorficzne proporcje obrazu (2,35:1 – zdecydowanie szersze niż popularne w domowych urządzeniach 16:9), ale przygotowano również specjalną wersję do telewizji w proporcjach 1,33:1 (czyli 4:3 jak to było w starych telewizorach) ze specjalnie renderowanymi niektórymi scenami. To znaczy, że nie tylko przycinano boki kadru, ale też przestawiano postacie i obiekty tak, żeby lepiej komponowały się na węższym ekranie. Dlatego kupując płytę z filmem warto zorientować się, która wersja się na niej znajduje.

Dawno temu w trawie - proporcje
Przystosowując format filmu do potrzeb telewizji nie tylko ścięto boki w scenie otwierającej, ale też dodano więcej obrazu na wysokość kadru oraz przemieszczono napis.
Dawno temu w trawie - proporcje
W tym przypadku obcięto boki kadru tak, żeby cała akcja pozostawała widoczna, zmieniając kompozycję na centralną.
Dawno temu w trawie - proporcje
Tutaj poprzesuwano mrówki i obiekty. Flik na pierwszym planie jest większy w kadrze o węższych proporcjach. Natomiast liść został oddalony od kamery tak, żeby cały mieścił się na ekranie. Dodano również więcej obrazu z góry, podobnie jak w pierwszym przykładzie.

 

w skrócie:
+ nie widać po nim starości
+ dopracowana animacja, oryginalne wzornictwo bohaterów, kolorowy
+ śmieszy dużego, śmieszy małego
+ wyeksploatował temat owadów do granic możliwości

− poziom przemocy wyższy niż w późniejszych filmach Pixara (może przestraszyć wrażliwe dzieci)
− niektóre żarty mogą uczyć złych zachowań (szczególnie w przypadku małych dzieci)

Propozycje tematów do rozmowy:

  • W jaki sposób Flik uratował kolonię mrówek?

Wbrew pozorom wcale nie przez swoje wynalazki ani sprowadzenie grupy cyrkowej. Decydująca okazała się mowa, w której przekonał mrówki (z pomocą królowej), że mogą same przeciwstawić się konikom polnym. Mrówki zrozumiały jak wielką siłę mają zjednoczone. Podobnie sprawa wygląda w rzeczywistości. M.in. dlatego władza w czasach PRL obawiała się pielgrzymek papieskich czy wcześniejszych publicznych ślubów jasnogórskich z 1956 r., bo wtedy ludzie mogli zobaczyć jak wielu ich jest.

Reklamy

4 myśli na temat “Dawno temu w trawie (1998)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s