Planeta skarbów

Planeta skarbów (2002)

dla starszych dzieci

tytuł oryginalny: Treasure Planet
technika dominująca: rysunkowa
rok: 2002
czas trwania (bez napisów): 85 minut
studio: Walt Disney Animation Studios
reżyseria: Ron Clements, John Musker
scenariusz: Ron Clements, John Musker, Rob Edwards
na podstawie: „Wyspy skarbów” Roberta Louisa Stevensona
muzyka: James Newton Howard
budżet: 140 mln $
wpływy: 109 mln $

[SPOILER] artykuł zdradza szczegóły dotyczące zakończenia utworu

Tyleż piękna co bezsensowna adaptacja XIX-wiecznej powieści o poszukiwaczach skarbu, w wersji science-fiction. Może przypaść do gustu miłośnikom „Piotrusia Pana” i wszelkich opowieści o piratach.

Trudno opisać niezwykle skomplikowany świat, w którym toczy się akcja. Twórcom również nie udało się zbyt zręcznie go przedstawić, przez co – zwłaszcza na początku – widz czuje się zupełnie zdezorientowany. Matka głównego bohatera prowadzi lokal przypominający wystrojem XVIII-wieczną karczmę. Część z jej klientów to kosmici, posiadający nieparzystą ilość oczu, trąbę zamiast nosa albo macki zamiast włosów, ale ubranych zgodnie z wzorcami XIX-wiecznej mody. Poruszają się oni między planetami na statkach wyglądających jak XVII-wieczne galery. Z tą tylko drobną różnicą, że oprócz żagli mają napęd podobny do statków z „Gwiezdnych Wojen” czy „Star Treka”. Mimo to żaglowce pozostają półotwarte, a załoga, podróżując w przestrzeni kosmicznej, nie używa żadnych skafandrów tylko swobodnie spaceruje po pokładzie. Poza tym bohaterowie korzystają z nowoczesnych technologii, takich jak działa laserowe, skomplikowane protezy czy pomocy robotów, ale jednocześnie czytają drukowaną, czarno-białą prasę, jeżdżą drewnianymi wozami ciągniętymi przez zwierzęta i budują statki oraz budynki z łatwopalnych materiałów. To wszystko składa się na niespójną i bardzo dziwną rzeczywistość. Tę produkcję od 1985 r. miał blokować Jeffrey Katzenberg, uzasadniając decyzję słowami: „nie czuję tego”. Trudno mu się dziwić.

Planeta skarbów
Jim Hawkins został narysowany, natomiast robot powstał przy użyciu renderera typu ink&paint. W tym i podobnych ujęciach najpierw rysowano klatki kluczowe, do nich animowano postacie generowane komputerowo, a na koniec rysowano klatki pośrednie.

Do realizacji tej wizji zaprzęgnięto armię ludzi i potężne środki. Klasyczną animację, zastosowaną głównie do ożywienia postaci, wspierają trójwymiarowe rendery. Miejscami wychodzi to bardzo zręcznie, jak np. w przypadku metalowego ramienia cyborga albo ruchów gadającego robota. W zasadzie nie sposób poznać, gdzie kończy się rysowana kreska, a zaczyna ingerencja komputera. Dzięki unikalnej technologii, udało się stworzyć elementy o szczegółowości nigdy nie spotykanej w klasycznych kreskówkach, a jednocześnie nie różniące się od nich plastycznie. Niedługo później studio Disneya w ogóle zarzuciło produkcję tradycyjnie rysowanych animacji, a nikt nie osiągnął tak wiele w dziedzinie integracji rysowanej kreski z CGI. Dlatego niektóre ujęcia z „Planety Skarbów” to prawdziwy ewenement w historii animacji. Niestety nie za każdym razem to połączenie zupełnie odmiennych technik przyniosło dobre rezultaty. W niektórych miejscach pojawia się zauważalne rozwarstwienie obrazu.

Planeta skarbów
Najbardziej spektakularne połączenie technik tradycyjnych z obrazem generowanym komputerowo to postać Johna Silvera wyposażonego w niesamowitą protezę.

Ojciec porzucił głównego bohatera, kiedy ten był jeszcze małym dzieckiem. Jako nastolatek, Jim wciąż nie pogodził się z tą sytuacją. Miewa problemy w szkole i często popada w konflikt z prawem. Pewnego dnia w jego ręce trafia mapa z drogą do skarbu, więc bez długich namysłów postanawia wyruszyć na poszukiwania. Oprócz chęci przeżycia świetnej przygody, kieruje nim pragnienie pomocy matce w trudnej sytuacji finansowej. Podróż finansuje przyjaciel rodziny zatrudniając na statek szemraną załogę. Szybko okazuje się, że na ogłoszenie odpowiedzieli piraci, chętni zagarnąć skarb dla siebie. Muszą jednak udawać grzecznych, jeśli chcą osiągnąć swój cel. Ich przywódca, John Silver (którego zamiast w hak wyposażono w nowoczesną protezę), wykorzystuje słabość chłopca, żeby zyskać jego zaufanie. Pozornie próbuje zastąpić mu ojca, ale tak naprawdę bezlitośnie rozgrywa wszystkimi osobami na statku.

Planeta skarbów
Pani kapitan Amelia o wyraźnych cechach wojującej feministki. [EDIT: Pozdrawiając złośliwców z forum sierzantundsaper, dodam, że chodzi o cechy charakteru – 23.02.2015]

Jak widać, mamy tu do czynienia z mroczną historią. Zresztą nikt tego nie ukrywa, a scenarzyści, inaczej niż u konkurencji, nie próbują nas na siłę rozśmieszać. Usłyszmy dość agresywny język i zobaczymy mordowanych bohaterów. Mimo to udało się nie przekroczyć dopuszczalnej granicy brutalności. Przede wszystkim jednak fabuła nie atakuje najgłębszych obszarów wrażliwości dziecka. Pewne ryzykowne wątki w porę zatopiono, np. zręcznie zapewniono nas, że znajomość między mamą Jima a przyjacielem rodziny to nie konkubinat. Co jeszcze ważniejsze, niemal od początku wiemy o złych zamiarach Silvera. Dzięki temu widz nie próbuje dostrzec w nim ojca, a sceny z jego udziałem stają się anatomią manipulacji. I chociaż przez pierwszą połowę filmu czujemy się jakbyśmy czytali kryminał Agathy Christie znając zabójcę, to takie rozwiązanie wcale nie nudzi. A co najważniejsze, pod kątem przesłania, udało się przedstawić opowieść o chłopcu porzuconym przez ojca, nie podważając zaufania młodych widzów do ich własnych ojców. Tutaj Jim przez cały czas ponosi konsekwencje swojego braku, ale śledząc jego losy, odczuwamy raczej wdzięczność za to, że nas nie spotkało takie nieszczęście, o ile tylko nie jesteśmy w podobnej sytuacji. Co również istotne, ostatecznie to sam główny bohater musi rozwiązać swój problem i pogodzić się z życiowym brakiem.

Planeta skarbów
Mogłoby się wydawać, że tutaj główny bohater występuje w towarzystwie swojej młodszej siostry. Jednak kobieta po prawej to jego matka.

Jak to zazwyczaj bywa w filmach Disneya, wszystkim żeńskim postaciom nienaturalnie powiększono oczy i bardzo je wyszczuplono. Poza tym matka Jima, pomimo upływu na ekranie ponad 12 lat, wydaje się z każdą sceną coraz młodsza. Przez to na koniec główny bohater wygląda na starszego od swojej matki. Jeszcze bardziej powinna niepokoić postać pani kapitan statku. Przy jej tworzeniu animatorzy wzorowali się na kocie. Niestety jej transformacja w zwierzątko zatrzymała się w połowie, przez co nie wygląda abstrakcyjnie, ale jak kobieta o jeszcze bardziej wychudzonych kształtach. Do załogi i towarzyszy zwraca się bardzo niemiło, często karząc się komuś „zamknąć” lub „stulić dziób”. Bardzo chętnie wydaje rozkazy, nawet gdy sytuacja tego nie wymaga. Czerpie satysfakcję z ostentacyjnie okazywanej nieżyczliwości. To niezbyt dobre cechy do naśladowania przez dziewczynki.

w skrócie:
+ dość oryginalny
+ w kilku miejscach sposób animacji niespotykany w żadnym innym filmie
+ mimo mrocznych elementów, raczej pozytywne przesłanie
+ scenarzyści nie próbują nas na siłę rozśmieszać

− dziwny, skomplikowany i niespójny świat
− miejscami mroczny
− mimo ogromnych wysiłków w niektórych miejscach nie udało się gładko połączyć animacji rysunkowej i CGI
− wygląd żeńskich postaci i zachowanie pani kapitan stanowią zły wzór dla dziewczynek

Propozycje tematów do rozmowy:

  • Warto wytłumaczyć (zwłaszcza dziewczynkom), że zachowania pani kapitan nie należy naśladować.
  • Dlaczego Johnowi Silverowi (cyborgowi) tak łatwo udało się manipulować Jimem Hawkinsem?

Silver zapewne miał duże doświadczenie w oszukiwaniu ludzi. Nie bez znaczenia jest również duża różnica w wieku. Ale przede wszystkim Silver wykorzystywał słabość Jima, wynikającą z wychowywania się bez ojca.

Reklamy

6 myśli na temat “Planeta skarbów (2002)”

  1. Jeżeli chodzi o konstrukcję świata polecam zapoznanie się z definicją steampunku, połączenie nowoczesnych technologii z realiami wcześniejszych epok jest cechą charakterystyczną tego gatunku.

    Polubienie

  2. Dzięki za komentarz. Recenzje zawsze są chociaż trochę subiektywne. Definicja? Proszę bardzo: „technika otaczająca bohaterów nie jest oparta na elektronice lecz na mechanice” [Wiki]. Kupiłbym świat „Treasure Planet”, gdyby przynajmniej zrezygnowano tam z elektroniki i przeprojektowano statki kosmiczne. Zwróć uwagę np. na wyświetlacze ciekłokrystaliczne na mostku kapitańskim. Wszędzie pełno takich detali, które zupełnie nie mają sensu. To po prostu moja opinia, a nie obiektywny wyrok w tej sprawie. Inni recenzenci (np. Nostalgia Critic) też zwracają na to uwagę, i to wcale nie przez nieznajomość steampunku. Do tego nurtu można zaliczyć np. „Wild Wild West”. Moim zdaniem dobry film, pozbawiony wad „Treasure Planet”.

    PS Mam ochotę opisać rewelacyjną animację cyberpunkową, ale zupełnie nie dla dzieci. Jestem w rozterce, czy nadaje się na tego bloga…

    Polubienie

  3. Hmm, wszystkie te niespójności traktowałam jako uproszczenie świata na potrzeby bajki dla dzieci, bo pamiętam, że gdy oglądałam to jako dziecko nie wnikałam za bardzo dlaczego tak jest i skąd to się wzięło :). Co do animacji, to bardzo chętnie przeczytałabym taką recenzję, a jak nie, to poproszę chociaż o tytuł :D.

    Polubienie

  4. ja nie wierze w to co tu przeczytalam”trzeba wyjasnic dziewczynkom ze takie zachowanie jest zle”zaraz sie porycze ze smiechu. ogladalam ten film jak bylam mala. postac pani kapitan bardzo mnie odrzucala ale nie ze wzgledu na charakter. Poprostu nie lubie kotow. Jej zachowanie nie budzilo we mnie zadnych zlych uczuc. Wedlug mie Amelia nie jest wzorem do nasladowanie, ale jej zachowanie nie wskazuje na to ze jest to postac negatywna nie w znaczeniu literackim lecz jako „czlowiek”. Smieszy mnie jak po filmach dla dzieci mowi sie „to nie odpowiednie dla malych dziewczynek”. No tak…. Nic nie jest dla dziewczynek bo jakby sie tak przyjzec to nawet w stumilowym lesie doszlo do gwaltu na mame kangurzyce bo nigdzie nie bylo powiedziane gdzie jest ojciec. Wychodzac z zalozenia ze „ten film jest zly dla dziewczynek”to kazda mloda przedstawicielka plci pieknej powinna ogladac wychudzone lalki barbie nawet jesli nie lubia tej blondynki nie moga sie przerzucic na inne bajki bo to nie jest dla nich

    Polubienie

  5. „To niezbyt dobre cechy do naśladowania przez dziewczynki”
    – ale dla chłopców to juz ok?
    Promowanie grzecznych dziewczynek jest juz chyba troche przeterminowane 🙂 może jakaś aktualizacja.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s